The Witcher 3

Opublikowano w 28 sierpnia 2026 02:38

Wiedźmin 3 wciąż jest Wiedźminem 3. I całe szczęście

Najważniejsza informacja na początek: CD PROJEKT RED nie próbuje tutaj wymyślać Dzikiego Gonu od nowa.

To nie jest remake.

Nie dostaniemy nowej fabuły podstawowej gry, całkowicie przebudowanego świata ani Geralta poruszającego się według zasad zapożyczonych z soulslike'ów.

Fundament pozostaje znajomy.

Geralt szuka Ciri. Wojna pustoszy Kontynent. Velen jest depresyjne nawet wtedy, kiedy świeci słońce. W Novigradzie każdy próbuje kogoś oszukać, a na Skellige co drugi mieszkaniec wygląda, jakby mógł rzucić Geraltem przez pół karczmy.

I bardzo dobrze.

Wiedźmin 3 nie potrzebował nowej tożsamości.

Jego fabuła, postacie i zadania poboczne nadal należą do najmocniejszych rzeczy, jakie można znaleźć w dużych grach RPG. Trudno byłoby poprawić historię Krwawego Barona poprzez zwiększenie liczby polygonów na jego płaszczu.

Dlatego Remaster skupia się przede wszystkim na tym, co przez jedenaście lat zdążyło się zestarzeć.

CD PROJEKT RED mówi o zmianach w grafice, wydajności, walce, animacjach, poruszaniu się, zachowaniu przeciwników i licznych elementach jakości życia. Premiera została zaplanowana na 29 września 2026 roku, a aktualizacja będzie darmowa dla posiadaczy gry na kwalifikujących się platformach.

I właśnie zakres tych zmian sprawia, że zaczynam patrzeć na ten powrót znacznie bardziej przychylnie.

Grafika zachwyca, ale to nie ona jest tutaj najważniejsza

Nie oszukujmy się. Kiedy pokazuje się remaster, pierwsze pytanie zawsze brzmi:

„No dobra, ale czy jest ładniej?”

Jest. I to wyraźnie.

Podczas Gamescomu fragmenty Remastera mogliśmy zobaczyć między innymi dzięki prezentacji nadchodzącego rozszerzenia Pieśni przeszłości, które korzysta z technologicznych usprawnień przygotowywanych dla odnowionej wersji gry.

Letten robi kapitalne pierwsze wrażenie.

Gęstsza roślinność, przebudowane światło, znacznie bardziej naturalne cienie i otoczenie pełne drobnych detali sprawiają, że trudno patrzeć na materiał i myśleć o grze z 2015 roku.

Wiedźmin 3 nigdy nie był brzydki. Nawet dziś potrafi zatrzymać człowieka podczas podróży tylko po to, żeby przez chwilę popatrzeć na zachód słońca nad bagnami albo panoramę Toussaint.

Remaster po prostu podkręca wszystko o kilka poziomów.

I dobrze, że nie próbuje przy tym sterylizować świata.

Wiedźmin nie powinien wyglądać idealnie czysto.

Velen musi być mokre, brudne i nieprzyjemne. Novigrad powinien wydawać się zatłoczony. Skellige ma być surowe, a Toussaint przesadnie pocztówkowe.

Na pokazach największe wrażenie robiło więc nie samo zwiększenie jakości tekstur, ale sposób, w jaki światło i otoczenie budują klimat.

Największym zwycięzcą może być system walki

Porozmawiajmy o rzeczy, o której fani Wiedźmina przez lata nauczyli się mówić bardzo dyplomatycznie.

Walka w Wiedźminie 3 była...

...w porządku.

I chyba na tym możemy zakończyć część pochwalną.

Nie była fatalna. Miała efektowne animacje, Znaki, eliksiry, bomby, oleje i cały system przygotowań, który dobrze pasował do wiedźmińskiej profesji.

Ale responsywność?

Precyzja?

Starcia z większą grupą przeciwników?

Tutaj zaczynały się schody.

Geralt momentami walczył bardziej z animacją własnego piruetu niż z potworem stojącym przed nim.

Remaster ma ten element wyraźnie poprawić.

Podczas prezentacji pokazano płynniejsze przechodzenie pomiędzy atakami, nowe animacje oraz możliwość łatwiejszej zmiany celu nawet w trakcie wykonywania ciosu. Adam Badowski mówił, że zmiany mają uczynić walkę znacznie płynniejszą i bardziej naturalną.

Na nagraniach rzeczywiście to widać.

Geralt wreszcie powinien chodzić tam, gdzie chcemy

Kolejnym elementem, którego wieku nie dało się ukryć nawet next-genową aktualizacją, było poruszanie się.

Każdy weteran Dzikiego Gonu zna tę sytuację.

Widzisz skrzynię. 

Podchodzisz.

 Geralt przebiega pół metra za daleko.

Cofasz się. 

Obraca się. 

Robisz krok do przodu. 

Geralt wchodzi na krzesło. 

Próbujesz zejść. Gasną gwiazdy. Mijają pokolenia. Nilfgaard wygrywa wojnę.

W końcu otwierasz skrzynię.

W środku znajduje się sznurek i zepsuta skóra...

...Warto było

CDPR wyraźnie wie, że sposób poruszania się Geralta jest jednym z elementów wymagających poprawy. Deweloperzy wymieniają system animacji, sterowanie, pracę kamery oraz pathfinding jako obszary, które chcieli wygładzić bez przebudowy całej gry od zera.

Świat zaczyna żyć trochę bardziej

Jedna z ciekawszych rzeczy zauważonych podczas prezentacji Pieśni przeszłości nie dotyczyła ani grafiki, ani samej walki.

Chodziło o ludzi.

NPC mają sprawiać wrażenie bardziej aktywnych uczestników świata. Podczas prezentacji można było zobaczyć między innymi pasterzy prowadzących zwierzęta, poruszające się wozy czy mieszkańców wykonujących bardziej naturalne czynności. Twórcy wspominali też o używaniu przez postacie łodzi i pojazdów.

To bardzo dobra wiadomość.

Wiedźmin 3 zawsze świetnie budował klimat, ale po spędzeniu w nim kilkudziesięciu godzin zaczynało być widać szwy.

NPC wykonywali swoje skrypty.

Kupiec stał tam, gdzie miał stać.

Wieśniak chodził tam, gdzie kazano mu chodzić.

Strażnik powtarzał tę samą kwestię po raz czterdziesty.

Jeśli Remaster rzeczywiście sprawi, że przynajmniej część świata zacznie funkcjonować bardziej organicznie, powrót do znanych miejsc może być ciekawszy, niż zakładałem.

Nie potrzebuję, żeby każdy chłop z Velen miał osobiste konto bankowe, drzewo genealogiczne i harmonogram wizyt u dentysty.

Wystarczy trochę więcej życia.

Czy Remaster jest idealny? Nie

I dobrze byłoby nie wpaść tutaj w wiedźmiński zachwyt bez opamiętania. Po pierwsze — nadal nie wiemy, jak wszystkie zmiany będą działały pod kontrolerem czy myszką.

Pokaz może wyglądać fantastycznie, ale responsywność ocenia się rękami, nie oczami. Po drugie — fundament jest nadal fundamentem gry z 2015 roku.

Nie wszystkie animacje zostaną wymienione. Nie wszystkie twarze nagle zaczną wyglądać jak skany prawdziwych aktorów. Nie każda konstrukcja zadania odpowiada współczesnym standardom.

I prawdopodobnie nadal będą momenty, w których przez nową warstwę farby zobaczymy stary mur. Tylko czy to naprawdę problem? Moim zdaniem nie.

Problem pojawiłby się dopiero wtedy, gdyby CDPR próbował reklamować tę produkcję jako całkowicie nowego Wiedźmina 3. A na razie filozofia wydaje się zupełnie inna.

Twórcy chcą usunąć elementy powodujące największe tarcie, ale bez przebudowywania gry od podstaw.  Czyli dokładnie to, czego powinien dokonać dobry remaster.

Werdykt GameInfoLab

Po Gamescomie 2026 Wiedźmin 3: Dziki Gon – Remaster wygląda jak modernizacja, która ma sens.

Nie dlatego, że oryginał przestał być grywalny. Nie dlatego, że potrzebowaliśmy kolejnego powodu, żeby kupić Wiedźmina. I nawet nie dlatego, że Geralt wygląda teraz efektowniej podczas zachodu słońca.

Najbardziej przekonuje mnie to, że CD PROJEKT RED próbuje naprawić rzeczy, których starzy gracze przez lata nauczyli się po prostu tolerować. Sterowanie, kamerę, animacje, walkę, poruszanie się, zachowanie świata.

Te wszystkie małe zgrzyty, które pojedynczo były nieistotne, ale po kilkudziesięciu godzinach przypominały, że pod świetną historią znajduje się mechaniczny fundament gry z 2015 roku.

Jednocześnie Redzi najwyraźniej nie próbują zabrać Wiedźminowi tego, za co gracze go pokochali. I to może być najważniejsze. Bo Wiedźmina 3 nie trzeba poprawiać fabularnie.

Nie trzeba przepisywać Geralta.

Nie trzeba wymyślać Velen na nowo.

Trzeba tylko sprawić, żeby powrót do tego świata nie wymagał od nas ciągłego usprawiedliwiania pewnych archaizmów słowami:

„No wiesz, gra ma już swoje lata”.

Po prezentacji na Gamescomie jestem znacznie spokojniejszy.

Dodaj komentarz

Komentarze

Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.